-No to wytłumacz mi proszę, czym zawiniły szczeniaki, no!? One były biedne niewinne...poza tym Alfy nie były złe, nikt nie był na tyle złym wilkiem żeby uśmiercali większość wilków, nawet ja nie jestem na tyle zły.
Juliette spojrzała na mnie po czym znowu przeniosła wzrok na kryształ. Snow powiada? Zacząłem się cicho śmiać po czym wziąłem kryształ od Juliette, a raczej wyrwałem.
-Bóg Snow..ten chłodny Bóg, no to skoro jesteś taki oziębły, to może boisz się, ognia hmm!? - znakiem sprawiłem że kryształek zaczął się palić
Juliette próbowała mi go wyrwać, ale odepchnąłem ją i ze zdenerwowaniem spojrzałem na ten ''kamulec'' nie topił się, było to jasne, boskie przedmioty nie tak łatwo zniszczyć. Ale zdenerwowanie Boga to już co innego.
Nie minęło kilka sekund, kiedy wszystko wokół nas zamieniło się w lód, była to oczywiście iluzja, czułem ją jak cholera. Uśmiechnąłem się na widok zdenerwowanego oblicza Snow`a. Wydawał się jakby chciał mnie zgnieść, po zrobić sobie z mojego futra szmatkę do czyszczenia jego lodowych kolców.
-Jak śmiesz, ty zwykły, śmiertelny kundlu..
-Zwykły? Nie powiedziałbym - zaśmiałem się - Nie chciałem Cię urazić, to jest pewne, jednakże mnie i moją towarzyszkę trapi jedna sprawa, wiesz co się tutaj wydarzyło?
(Jezu Ju wymyśl coś xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz