środa, 17 września 2014

Od Juliette CD historii Kanban'a

Spojrzałam się z przerażeniem na Boga. Co jeśli za chwile zrobi z nami to co z pozostałymi?
- To nie nasza wina - odpowiedział chłodno - A ty nie masz się czego bać - zwrócił się do mnie
- Możesz wreszcie powiedzieć co tu się dokładnie wydarzyło - zniecierpliwił się Kanban
- Co kilkaset lat dzieje się tak i nie można nikogo obarczać. Nikt nigdy nie wie, kiedy katastrofa nadejdzie. Raz wcześniej, raz później. Śmierć ponoszą wilki jak i inne zwierzęta, wody i rośliny zostają zatrute. Żaden Bóg nic nie może zrobić, aby całe to zdarzenie się nie działo. Od początków świata tak jest - powiedział, po czym on jak i cała iluzja zniknęła
- Bardzo rozmowny - mruknął basior i zaczął się oddalać
Stałam tak przez chwile w miejscu, gdy pobiegłam za basiorem. Czy tu już nie ma jakiejś żywej duszy oprócz nas? Nic się nie odzywając cały czas szłam za basiorem. Minęliśmy Wielkie Drzewo, basior wrócił po coś do swojej jaskini. W tym samym czasie udałam się zobaczyć jak ma się moja. Stała w miejscu trochę naruszona, w środku leżały porozwalane rzeczy. Po napatrzeniu się na rzeczy wyszłam z jaskini zostawiając wszystko. Kanban miał jakiś woreczek przyczepiony na sznurku, który miał nałożony na szyje.
- Co to jest? - spytałam, basior jedynie się uśmiechnął nic nie odpowiadając - No powiedz - nalegałam
- Ważna dla mnie rzecz - powiedział - A ty coś u siebie znalazłaś cennego?
- Wolę te rzeczy wszystkie tu zostawić - powiedziałam i odgarnęłam łapą włosy spadające mi na oczy - A tak wgl jak myślisz czemu ja się zmieniłam, a ty nie? - spytałam


Kanban?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz