poniedziałek, 29 września 2014

Od Akumy CD Juliette [+16]

Po tym jak Kanban o mało mnie nie zabił jakimś znakiem, wybiegłem z jaskini. To wszystko było ekscytujące, mogłem po raz pierwszy się poruszać, tak jak te nędzne istoty. Poczuć się jak one. Przyznam, że było to ciekawe doświadczenie. Biegnąc ile sił w tych chudych i marnych łapach wybiegłem z jaskini i popędziłem przed siebie, oczywiście prędzej czy później zamierzałem wrócić do Kanbana. Przecież należy on teraz tylko do mnie, do nikogo innego. Jednak z mojego transu wyciągnął mnie czyjś głos, była to ta wadera. Szczerze ją nienawidziłem. Kanban ją kochał, nie mnie, a ją. Jest dla mnie konkurencją, kimś do wyeliminowania. Spróbowałem ją zajść od tyłu znakiem, ale wyczaiła mój znak i spróbowała mnie w podobny sposób odetchnąć. Jednak była za słaba, z przerażeniem spytała kim jestem. Naprawdę, jakież to zabawne istoty..
- Akuma. Tyle Ci wystarczy do wiadomości - powiedziałem beznamiętnym tonem
- Akuma? Co Cię tu sprowadza? - zapytała mrużąc lekko oczy
Wiedziałem, że czuła ode mnie znaki i dlatego ma się na baczności. Przekrzywiłem łeb, jednak była tak głupia jak myślałem. Nie domyśliła się, że jestem demonem i to nie byle jakim. Jeśli szatan by porównać ze mną, mojego dawnego pana...górowałem nad nim. Zyskałem tyle energii zabijając marne istnienia, że byłem najpotężniejszym demonem. Powinna wyczuć tą aurę. A jeśli chodzi o pochodzenia..to ona sama nie była lepsza, wyczuwałem od niej Boginię i to śmierdzącą jak zwłoki tysiąca wilków. Uśmiechnąłem się szczerząc białe kły. Skoczyłem na waderę przygniatając ją do trawy, pisnęła a ja tylko zaśmiałem się cicho. Oblizałem swoje wargi po czym zacząłem ją lizać po oczach, dziko chichocząc. Jej strach mnie podniecał, miałem ochotę ją wpierw zerżnąć tak jak na to ta suka zasługiwała, a potem rozszarpać i wytaplać się w jej posoce. Kiedy miałem wbić pazury w jej ramię, poczułem jak coś odpycha mnie do tyłu. Tylko mnie to lekko szturchnęło, ale i tak znak musiał być potężny, skoro chociaż trochę mnie ruszył. Odwróciłem się i napotkałem na rozgniewane oczy Kanbana.
-Kochany - oblizałem ponownie wargi - czy coś cię trapi
-Zostaw ją...albo własnoręcznie wyślę cię do piekła - warknął
-Jakie odważne słowa - zaśmiałem się - lecz jednak piekło, to zbyt dobre miejsce. Dla takiego demona jak ja...

(Juliette?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz