Nagle za sobą usłyszałam ujadanie.
-Sombra! Brać ją! - zaskowytał dziwnie jakiś wilk, który miał flaki na brzuchu. Położyłam po sobie uszy i odwróciłam wzrok w stronę lasu.
-Ej, co jest? - zapytał zbity z tropu, patrząc w stronę ożywionych. Ja uśmiechnęłąm się złośliwie, ponieważ to co się działo to moja sprawka.
Wilki po kolei padały w drodze do mnie bez życia. Jedna z moich mocy.
A teraz, kiedy wszystko załatwione mogę sobie już iść. Odwróciłam się w stronę preciwną do kierunku basiora i ruszyłam.
-A ty gdzie? - zapytał. Nie zwracałam na niego uwagi, a jego myśli mówiły 'Niezła jest, czyżby... władała mocami ciemności?'. Tak, ale nie jest to ogólnodostępne debilu.
W tej chwili poczułam, jak ktoś się na mnie rzuca i mocno gryzie w kark.
-Nigdzie nie pójdziesz - usłyszałam syczące słowa basiora.
-Pójdę, bez ciebie. - powiedziałam twardo, po czym zrzuciłąm go z moich barków i ugryzłam tuż nad tętnicą szyjną.
-Nigdy nie atakuj mnie od tyłu, bo źle się to dla ciebie skończy. - powiedziałam, nie puszczając uścisku.
(Thunder?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz