środa, 17 września 2014

Od Juliette CD historii Kanban'a

Zielona wadera jakby przewidziała co zamierzam zrobić odepchnęła mnie tak, że poleciałam za nią. Obiłam się o ziemię, gdy jedna z wader przycisnęła moją głowę do ziemi swoją łapą. Spojrzałam się na Kanban'a, który biegł  w stronę zielonej wadery. Przywołałam znak, który podciągnął białą waderę do góry. Miałam chwilę wolno dla siebie. Na pomoc śnieżnej waderze biegła wadera, która miała czerwony ogon. Również ona została odepchnięta do tyłu, gdy nagle sama poleciałam do tyłu przyczepiona do drzewa przez obręcz na szyi, której ostre końce były wbite głęboko w drzewo. Nie mogłam się wydostać, pierwszy widziałam tą rzecz wykonaną z tak dziwnego tworzywa. Czułam jak obręcz wżynała mi się w szyje utrudniając mi oddychanie. Kanban i ta wcześniejsza wadera, która nazwała się Alfą cały czas walczyli. Na pomoc swojej towarzyszce pobiegły tamte dwie wadery. Po chwili basior miał to samo co ja wokół szyi.
- Wracając do poprzedniego - zwróciła się do Kanban'a - jestem tutaj Alfą. Jako jedyna następczyni przejęłam to stanowisko
- Kłamiesz! Nigdy Cię tu nie widziałam wcześniej! - z trudem wypowiedziałam
- Chyba się nagram i będę każdemu napotkanemu wilkowi puszczać nagranie - mruknęła wadera i po chwili zaczęła nam się dokładniej przyglądać - Chwila, czy ty jesteś Juliette a ty Kanban?
- Tak - warknął basior, a ja jedynie kiwnęłam głową - Skąd znasz nasze imiona? - po jego pytaniu zostaliśmy uwolnieni, a ja wreszcie mogłam normalnie oddychać
- Opowiem wam może później, dobrze? A teraz chodźcie i wybaczcie za to wszystko - ruszyła przodem, a jej podwładne otoczyły nas tak, że szliśmy w środku
- Co o tym myślisz? - spytałam w myślach Kanbana
- Może idźmy z nimi, a później się coś wymyśli - odpowiedział mi
Znów pojawiliśmy się koło jaskiń. Nagle zniszczone tereny zniknęły, a pojawiły się piękne jak gdyby nic.
- Ta zielona włada ogólną magią - powiedziałam
- Zauważyłem - dała się w jego myślach wyczuć zdenerwowanie na całe to zdarzenie
Po dłuższej rozmowie z ów waderą, która okazała się być odpowiednikiem Jin'a doszliśmy do porozumienia. Nadal trudno było mi w to uwierzyć, że ona jest z innego wymiaru, ale wszystko jest możliwe. Zaproponowała nam na nowo dołączenie, a my się zgodziliśmy. I tak nie mieliśmy gdzie się podziać. Gdy wreszcie wyszliśmy od nich wszystkich udaliśmy się na polane.
- Co o tym wszystkim myślisz? - spytałam obok mnie leżącego basiora

Kanban?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz