-Tak, skończyłam. - powiedziałam cicho. Seacliff nadal stał, a pozostałe duchy nabrały pozycji obronnej.
-Ahe teress y tu. - powiedziałam, a duchy zaczęły znikać. Białe smużki dymu krążyły wokół mnie, aż nie weszły we mnie. - Au...
Syknęłam z bólu i zrobiłam tzw. 'ukłon'. Mimo, iż robiłam setki razy znikanie duchów, ból nadal pozostawał taki sam. Czasami nawet nie mogłam chodzić czy zaprzestawać ruchu. Kłujące i żrące uczucie nie znika, póki nie odwrócę jego działania.
- Coś ci jest? - usłyszałam nademną głos. Podniosłam szkliste oczy w stronę góry i ujrzałam basiora. Patrzył na mnie z troską, lecz starał się to utaić.
- Nie.. nic. - powiedziałam i położyłam się, bo teraz ta pozycja sprawiła mi najmniej bólu.
Thunder? ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz