W momencie, kiedy basior zaczął prowizoorycznie skakać z radości, ja skuliłam uszy i odwróciłam się do niego plecami, jak robię gdy jestem urażona.
- Ej, kicia? ( nie przyszedł mi inny pseudo do głowy XD) - powiedział i przybliżył się do mnie. Powiedzjał to z troską. Gdy był wystarczająco blisko odwróciłam się i liznęłam go po policzku.
Upadłam na grzbiet symbolizując, że tylko udawałam. Przybliżył się do mnie tak, że czułam jego oddech.
-Mog.. - zaczął, a ja mu przerwałam pocałunkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz