niedziela, 21 września 2014

od Sombry cd Thunder'a

Nie rozumiałam jego zachoania, ani swojego... Odepchnęłam pocałunek siłą.
- Thunder! - krzyczę stanowczo, aż gdzieś dalej ptaki wzbijają się w powietrze z przerażenia. Moje zapłakane oczy nadal były rozmazane, a jego oczy czyste. On nie płacze, on nie jest taki jak ja. On jest silny.
- TO NICZEGO NIE ZAŁATWI! NICZEGO, ROZUMIESZ?! - krzyczę i coraz bardziej się cofam w stronę drzew. Czuję słone łzy - czuję rozmazaną przestrzeń, czuję się...
- ZAŁATWI! - odkrzykuje. To już nie jest roznowa, to są tylko krzyki.
- WCALE NIE! TWOJE DEMONISTWO NIC NIE WSKÓRA, NIE DODAWAJ SOBIE SIŁY!
- SOMBRA, NIE ZNASZ MNIE! NIE MÓW ZA MNIE! I WIESZ CO? MOŻESZ JUŻ SOBIE IŚĆ, BO WIDZĘ, ŻE MOJE UCZUCIE NIE JEST ODWZAJEMNIANE! - krzyczy ostatni raz. Te słowa mną wstrząsnęły.
Zatrzymuję oddech, łzy przestają mi ciec. Stoję w lekko ugiętej do dołu pozycji, nie ruszam się. Patrzę.
Uciekam, resztę nocy chcę spędzić sama. Może i słyszę coś za sobą, może słyszę krzyki, a może to moja wyobraźnia. Sombre (kruk) dotrzymuje mi towarzystwa, a ja gna najszybciej jak potrafię. Mięśnie mnie palą, ale jednocześnie przynoszą mi ulgę. Nawet niewjem kiedy, padam ze zmęczenia.
*RANO*

( thu, dokończ jak jest już drugi dzień, za dużo wrażeń XD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz